Wciąż jestem obcy
Zupełnie obcy tu – niby wróg
Wciąż jestem obcyWciąż bardziej obcy Wam
I sobie sam
Lady Punk – Wciąż bardziej obcy
Znasz Drogi Czytelniku „zasadę trzech” wyznawaną głównie przez nałogowców? Brzmi ona:Najtrudniejsze są pierwsze trzy… Trzy doby, miesiące, kwartały, lata, dekady”
Najprościej mówiąc przyjęło się, że TRZY to taka magiczna liczba, na którą można zrzucić ewentualne niepowodzenie w zakończeniu z nałogiem – dla poległych, lub zwycięzkiej kampanii przeciw nałogowi – dla wytrwałych.
Właśnie minął trzeci dzień wolności. Piąty dzień zmiany leków i mogę Ci z czystym sumieniem Drogi Czytelniku, z ręką na sercu powiedzieć że czuję się… TRAGICZNIE. Nie potrafię panować nad sobą, nad własnymi myślami, odczuciami, uczuciami… Po prostu nad niczym. Chyba powinienem być wdzięczny losowi, że panuję przynajmniej nad zwieraczami… Ale od początku
Zaraz po powrocie ze szpitala wziąłem się czytanie opisu mojego pobytu w szpitalu i wypisu zamieszczonego przez P Doktor… Nie wierzę w to co czytam. Po jednym, o przepraszam, dwóch wywiadach przeprowadzonych ze mną i kilkunastodniowej obserwacji zostałem uznany za człowieka narcystycznego, utrudniającego pracę personelu oraz leczenie innych pacjentów. Cóż mogę powiedzieć… Określano mnie już najróżniejszymi epitetami, ale NARCYZEM ??
Oczywiście moja reakcja objawiła się wybuchem. Bardzo impulsywnum wybuchem. Nie, żadne naczynia ani meble nie latały rozpryskując się o ścianę, ani też nikt z bliskich nie ucierpiał fizycznie. Choć biorąc pod uwagę ilość decybeli które wydobywały się z mojego gardła mogła spowodować pewne problemy ze słuchem. Po pierwszym ataku szału przyszła kolej na żal, poczucie niesprawiedliwości i totalnego niezrozumienia. Nie tylko niezrozumenia ale wręcz prześladowania mojej biednej, nikomu nie przeszkadzającej, zawsze chętnej do pomocy osoby, wręcz anioła. Nie wiem ile w momencie czytania masz lat Drogi Czytelniku, ani jakiej jesteś płci, ale wiedz, że widok w lustrze ryczącego i użalającego się nad swym złym losem czterdzi estosześciolatka jest… conajmnej żałosny…A potem przyszła apatia. Poczucie noszenia na barkach problemów, z którymi i tak sobie nie poradzę. Przyjmowanie z całkowitą obojętnością tego co przyniesie kolejna chwila itp itd, itp… Za chwile agresja, płacz, gapienie się w ścianę, gniew… I tak godzina za godziną, dzień za dniem. Przestałem całkowicie rozumieć kim ja w ogóle jestem. Lwem, małą myszką, leniwcem…? Co się ze mną dzieje?
Agresję jestem w stanie w jakimś stopniu jeszcze kontrolować. Zresztą co jak co, ale agresja w moim wykonaniu jest nie do pomylenia z czymkolwiek. Oczywiście jest spowodowana żalem i bólem. Żal i ból potrafią oczywiście objawiać się również w inny sposób – płaczem. A żeby było jeszcze zabawniej – totalnym „tumiwisizmem”…I bądź tu teraz mądrym Drogi Czytelniku… Kim ja w końcu jestem? Furiatem, beksą czy…
Najcięższe są chwile gdy do oczu napływają łzy, a broda za chwilę zacznie drżeć, a ze ściśniętego gardła wydobędzie się coś na kształt głosu… Staram się pilnować z całych sił, żeby nikt nie był tego świadkiem. Nie do końca wychodzi mi to przy najbliższych, przy obcych czasem salwuję się ucieczką lub chwilowym zamilknięciem. Nie wiem czy tylko wymyślam sobie ich współczujące spojrzenie, czy jest to tylko wmawianie sobie że On/Ona WIE.
Najgorsze jest to, że nagły przypływ uczuć, odczuć czy jak to powinienem nazwać potrafi nadejść bez względu na temat rozmowy. Nie jest ważne czy temat rozmowy dotyczy mnie osobiście, czy jest od mojej osoby oddalony jak Ziemia od Słońca. Czy dotyczy rzeczy ważnej czy też całkowicie bezistotnej. Ważna jest ta jedna chwila. Chwila, która przesądza o tym czy będę głośno, czy wręcz przeciwnie.
Biorąc wcześniejsze leki przyzwyczaiłem organizm do reagowania na mniej lub bardziej oczekiwane wydarzenia w zawsze ten sam, już z góry określony sposób. A teraz? Znów jestem obcy…
Zdrowia
NostrAdamus.
Tag: szpital
-
Mieszkańcy gór albo równin,
Wzrostem więksi czy mniejsi
Wszyscy ludzie są równi,
Z tym, że niektórzy równiejsi.
Andrzej Waligórski -Pieśń o równości
Znasz drogi czytelniku pojęcie „DYSKRYMINACJA” ? Znasz z pewnością, w końcy w świecie „zewnętrznym” doświadczamy jej na prawie każdym kroku. Mój pobyt tutaj już od samego wejścia wiązał się z najróżniejszymi przejawami dyskryminacji. Starałem sie przyjmować to na „klatę”, tłumacząc pośpiechem, nadmiarem pracy itp itd… Teraz jednak mam serdecznie dość! Chcę uciec z tego miejsca które tak na prawdę przyniosło więcej szkody niż pożytku
O co mi tak na prawdę chodzi? o jawną niesprawiedliwość – w moim mnienaniu oczywiście. Nigdy wszak nie obiecywałem, że będę obiektywny.
Regulamin. Jak już wspominałem, przepisy są dla mnie dość istotne. Jeśli coś jest zakazane – to jest zakazane. Jeśli nie – to jest dozwolone.
Tu w szpitalu okazało się , że przepisy można w sposób legalny obchodzić, a obostrzenia dotyczą jedynie wybranych. ale zacznijmy od początku:
* KAŻDY PACJENT PRZY WEJJŚCIU POWINIEN OTRZYMAĆ KOMPLET PLASTIKOWYCH SZTUĆCÓW. KTÓRE MAJĄ SŁUŻYĆ MU W CZASIE POBYTU TUTAJ.
Każdy? a skąd! Ani ja, ani kilku innych pacjentów nie doświadczyło tego zaszczytu.
*NA TERENIE SZPITALA OBOWIĄZUJE CAŁKOWITY ZAKAZ PALENIA WYROBÓW TYTONIOWYCH.
A jednak istnieje w pełni legalna palarnia. Gdzie? KURWA w toalecie! Nie można czasem wejść, by nie zakrztusić się dymem. Mało tego! Wentylacja jest tak chujowa, że większość dymu wylatuje na korytarz, co sprawia, że dymem nikotynowym oddycha się praktycznie wszędzie.
*ZAKAZ POSIADANIA ŹRÓDEŁ OTWATREGO OGNIA. Taaak… A jak niby palacze odpalają fajki – od kaloryfera?? I wreszczie mój ulubiony przepis który towarzyszy mi tutaj największa wściekłość:
ZAKAZ POSIADANIA PRYWATNYCH URZĄDZEŃ AUDIOWIZUALNYCH.
No właśnie. Zakaz jak się okazuje dotyczy tylko i wyłącznie mnie.W dwóch salach spotykam radioodbiorniki. Na moją uwagę pada odpowiedź – „ale one są na baterie”. Nie posiadają długiego przewodu, którzy pacjenci mogliby użyć do zrobienia sobie, bądź komuś krzywdy. Ok, takie wyjaśnienie przyjmuję. Nie chce mi się wykłucać, że moja przenośna konsola ma wbudowany akumulator, a ładować ją mogę w dyżurce.
Nie wytrzymuję jednak, gdy widzę jak dwóch pacjentów goli sobie nawzajem głowy maszynką elektryczną podłączoną KABLEM do gniazdka. To jak do jasnej cholery jest z tymi przeisami? Dotyczą wszystkich czy tylko wybranych?
Miała rację moja P. Doktor. TU nie są w stanie mi pomóc. Tak na prawdę znajduję się w gorszym stanie niż tu przyszedłem, a jedyne co wyniosę z tego szpitala to przeświadczenie, że niesprawiedliwość jest wszędzie. WSZĘDZIE KURWA !!!
Spokoju
Ps wybacz Drogi Czytelniku wulgaryzmy, ale piszę te słowa pod wpływem bardzo silnych emocji… -
Wczoraj znowu nie wyszło
I nie masz na nic sił
Wciąż niepewna jest przyszłość
Pustka w głowie tkwi
Roksana Węgieł – obiecuję
Kolejna kumulacja. Tym razem przekonuję się,że w tym szpitalu na prawdę mi nie pomogą. Zamknięcie i odcięcie od świata wcale nie wpływa na mnie pozytywnie. W każdej chwili odbywa się tu walka między pacjentem a systemem. Tak jak już wcześniej Ci opisywałem Drogi Czytelniku, psychiatria w Polsce jest stanowczo niedofinansowana. Odbija się to czasem na relacji pacjent – lekarz. Może się mylę, ale tak jak i w innym zawodzie powinien działać duet – doświadczony lekarz i stażysta tak tutaj spycha się świeżo upieczonego „specjalistę” na głęboką wodę. W związku z tym najczęstszą odpowiedzią na poruszony problem jest odpowiedź ” Niech Pan porozmawia z lekarzem prowadzącym”. A co jeśli lekarz prowadzący to tak na prawdę nieopierzone pisklę, które jedyną wiedzę wyciągnęło z książek i to jeszcze na poziomie 3+?
Ale rozmawiamy… stuk klawiszy klawiatury sugeruje profesjonalne podejście do pacjenta. Notatki zapełniające pojemność wyświetlacza monitora dają nadzieję na rozwiązanie problemu, z którym tu się pojawiłem. Wreszcie pada jedno z najważniejszych pytań :
– Czuje się Pan tu lepiej czy gorzej?
Odpowiadam zgodnie z prawdą, że całkowita izolacja wpływa na mnie stanowczo negatywnie. Narastająca frustracja i brak ujścia narastającej agresji wpływa stanowczo przeciwnie do zamierzonego efektu.
W końcu zapada decyzja o dodaniu leku wyciszającego do codziennej puli leków. Może jeszcze zmiana sali? W końcu P. Doktor ze zniechęceniem w głosie stwierdza:
-„Nie jestem pewna czy mamy tutaj warunki aby Panu pomóc…”
Ręce mi opadają… To jakie potrzebne są warunki? Chyba tylko bardziej doświadczony zespół. No cóż.
Zdrowia
NostrAdamus -
Szpital Psychiatryczny
Szpital dla innych
Szpital dla czubków
Szpital dla dziwnych
Bunkier – Szpital Psychiatryczny
Obiecałem Ci Drogi Czytelniku, że szerzej opiszę placówkę w której przyszło mi się znaleźć.
Recepcja
Usytuowane zaraz przy wejściu biurko to pierwsza linia obrony i jednocześnie centrum dozoru korytarzy. Na przeciwległej ścianie powieszony duży telewizor podzielony na kilkanaście kwadratów, które wyświetlają widok z zamieszczonych na korytarzach kamer. Siedzący za biurkiem portier sprawia wrażnie dawno już przeszłego na emeryturę mężczyznę, ale jego postawa i władczy ton mają pokazać, że jest On pracownikiem pierwszej linii oporu.
DEPOZYT
Są dwa. Jeden znajduje się za ścianą „dyżurki” – tam przechowuje się głównie odzież pacjentów. Drugi to sejf oddziałowy gdzie przechowuje się cenniejsze rzeczy należące do pacjentów.
SEKRETARIAT I IZBA PRZYJĘĆ
Drzwi na przeciwko siebie
SALA ODWIEDZIN
O ile o obu powyżej wyszczególnionych pomieszczeniach nie ma co się rozpisywać, o tyle tu już muszę napisać kilka słów, by bardziej przybliżyć Ci Drogi Czytelniku wygląd tego pomieszczenia. Właściwie nie wiem czy określene „pomiesczenie” nie jest zbyt przesadne. To po prostu rozszerzenie korytarza, gdzie postawiono cztery kwadratowe stoliki, przy których można spotkać się z odwiedzającymi
KORYTARZ PROWADZĄCY DO ODDZIAŁU
Sala odwiedzin dzieli korytarz na dwoje – jeden prowadzi na oddział dla kobiet, drugi mężczyzn. Oprócz nich kryje wejścia do gabinetów lekarskich i pomieszczeń pielęgniarzy.
WEJŚCIE NA ODDZIAŁ
Wejścia strzegą podwójne drzwi wyposażone w zamki magnetyczne stanowczo utrudniające wydostanie się z oddziału. Na wprost, u wylotu prostego korytarza, znajduje się wyjście ewakuacyjne. Przez moment zastanawiam się, czy nie trzeba go będzie za chwilę otworzyć, bo wyraźnie widać mgiełkę dymu unoszącą się w całym korytarzu. Drzwi oczywiście zamknięte na klucz ale… Mają klamkę!
STOŁÓWKA / ŚWIETLICA
Dumna nazwa STOŁÓWKA obowiązuje trzy razy dziennie, kiedy to wydawane są posiłki,w pozostałym czasie jest to ŚWIETLICA. Na ścianie telewizor. Oprócz telewizora umieszczono tu drewnianą szachownicę wypełnioną białymi i niebieskimi nakrętkami od butelek. Można nimi zagrać w warcaby, ale o szachach można co najwyżej pomarzyć. Dodatkowe wyposażene to pilot do telewizora i… nic więcej. Szyby oczywiście zaklejone białą folią i zabezpieczone kratami. Kraty jak się później okazuje są we wszystkich pomieszczeniach.
SALE
Jest ich kilka. Dwie są dwuosobowe, reszta mieści do siedmiu pacjentów. Łóżka i szafki pamiętają jeszcze czasy Gierka w przeciwieństwie do plastikowych okien (przez które zresztą i tak ciągnie zimnem). Umywalka z ciepłą wodą i plastikowe lusterko zapewniają minimum higieny. Główne oświetlenie to cztery kinkiety na świetlówki. Co najbardziej interesujące, włączniki świateł znajdują się na zewnątrz sal. Co jest zaś najbardziej irytujące? Brak gniazdek elektrycznych, który uniemożliwiałby podlączenie małej lampki nocnej.
TOALETA
Choć bardziej pasowałoby raczej określenie PALARNIA mieści trzy kabiny, z czego dostępne są jedynie dwie, bo drzwi trzeciej praktycznie na stałe są zastawione krzesłem przez palaczy. Oczywiście wejście do toalety grozi rakiem płuc od samego oddychania. Jeszcze mniej komfortowe jest to, że drzwi kabin pozbawione są jakiejkolwiek blokady, więc prawdopodobne jest, że prędzej czy później dojdzie do mało interesującej sytuacji.
ŁAZIENKA
Umywalka, wanna. otwarta kabina bez zasłony. Okno wychodzące na park jako jedyne nie jest zasłonięte folią. Aż miło pomyśleć, że jak pogoda i temperatura pozwoli na spacery, bedzie można być aktorem całkiem ciekawego przedstawienia.
Po co o tym wszystkim piszę Drogi Czytelniku? Otóż po to, żeby osoby takie jak ja uniknęły szoku, który towarzyszył mi od momentu przekroczenia bramy zakładu, o pardon placówki.
Zdrowia
NostrAdamus -
Muszę już iść na rozkaz zostawić Cię
Na rozkaz spać i jeść
I odliczać każdy dzień
Na falochronie – Emigranci
Ciekawe określenie prawda Drogi Czytelniku? Podsłuchałem je podczas rozmowy dwóch pacjentów na stołówce. Określenie nie tylko ciekawe ale i trafne.
SZPITAL
O samym budynku i wnętrzach opowiem zapewne później. Póki co… Korytarz spowity smugami dymu,sale pozbawione są tego charakterystycznego zapachu, który zwykle towarzyszy słowu „szpital” i brak wszędobylskich kitli lekarskich. Ciężko określić kto jest pacjentem a kto pracownikiem. Na tym koniec przeciwności. Łóżka i szafki są standardowe i pamiętają jeszcze czasy PRL. Pdobnie sposób malowania i zabezpieczenie okien nieprzezroczystą folią.
KOSZARY
To porównanie nasuwa mi się pierwszego dnia, kiedy to pierwszy raz słyszę:
– ŚNIADANIE !!!
Jak się wkrótce okazuje – ten „radiowęzeł” obowiązuje tutaj w każdej sytuacji:
– LEKI / CIŚNIENIE / OBIAD / IKSIŃSKI ODWIEDZINY / KOLACJA – słychać co jakiś czas na korytarzu…
Wszystko na gwizdek, na rozkaz. Można się poczuć jak „kot” podczas „fali”. Nawet salowe zachowują się zwyższością starszego kolegi:
– GDZIE WYŁAZI ?! SIEDZI NA DUPIE! PODŁOGE MYJĘ!
Oczywiście nie wszyscy podchodzą do wypełnianych obowiązków dokładnie w ten sam sposób, wiadomo jednak kto tu wydaje polecenia.
WIĘZIENIE
Inni zachowują się jak strażnicy w zakładzie karnym. W ich spojrzeniu króluje niechęć- nie wiadomo czy do pacjentów, czy do pracy. Polecenia wykrzykiwane twardym tonem nie pozostawiają wątpliwości, że osoby te nie tolerują sprzeciwu. Pokazują również, że że to nie Oni są dla nas ale my dla Nich. Pytania o cokolwiek zwykle są kwitowane słowami typu ” sprawdź sobie”.
Najlepsze z tego wszystkiego jest poruszanie się. Każdy, dosłownie każdy krok jest nadzorowany, albo okiem kamer, albo bezpośrednim nadzorem osobistym. Drzwi pozabezpieczane zamkami magnetycznymi uniemożliwiają „przypadkowe” wyjście poza teren kontrolowany. Odwiedziny ograniczone są do 15 minut – oczywiście pod stałym nadzorem „strażnika”. Każda paczka jest sumiennie sprawdzana pod kątem przekazania przedmiotów niedozwolonych. brakuje tylko psów…
Zdrowia.
NostrAdamus