Każde Twoje zdanie
Jest, jest podejrzane
Tracę zaufanie
Do Ciebie Kochanie
Mezo – Zaufanie
Drogi Czytelniku, prawdopodobnie spotkałeś się przynajmniej raz z sytuacją, gdy Twoja szczerość przyniosła nieoczekiwane skutki… Podobnie ma się z lekarzami. Ich doświadczeniebardzo czesto pomaga nabrać zaufania do nich. Niestety istnieją jednostki, których doświadczenie przeradza się w rutynę, a wówczas mogąwywołać więcej szkody niż pożytku.
Zacznijmy jednak od tych wzbudzających zaufanie.
Moj pierszy lekarz, tak jak wspominałem już wcześniej, przyjął mnie w prywatnym gabinecie. wysłuchał mnie, zanotowoał i przepisał lek z zastrzeżeniem, że jego dawki będą wymagać zwiększania. Pdobne wizyty odbywały się z częstotliwością miesiąca. Maksymalna dawka leku zadziałała. I to aż za dobrze. Wkrótce ospałość i niemoc odeszły w zapomnienie. Stałem się za to chodzącą bombą, którą detonowały najmniejsze głupoty. Doszło do tego, że uderzyłem kolegę jedynie za to, że mnie zdenerwował. Lekarkę tę poleciłem kilku znajomym, o różnych stopniach i objawach. Okazało się że KAŻDA z nich otrzymała receptę dokładnie na ten specyfik. Wydało mi się to dziwne, dlatego zdecydowałem się na konsultację u innego lekarza.
<Inny lekarz zdecydował się na obniżenie dawki o 25%, po czym odesłała do domu. Zero wywiadu, żadnych pytań o mnie, po prostu ma Pan receptę i do widzenia. Oczywiście do tego "widzenia" nigdy nie doszło.
Kolejne podejście – P.Doktor wychwalana pod niebioisa przez jej byłą pacjentkę. Ruszam do nie j pełen nadziei i… Kompletne fiasko. Oprócz zachowania dawki leków kieruje swoje myśli tylko i wyłącznie kwesti spoźywanego alkoholu. W jej oczach urastam do pijaka, który nie wychodzi z ciągu alkoholowego i natychmiast [sic!]* powinienem udać się do poradni odwykowej.
Slag mnie trafił na miejscu. skłamałbym gdybym stwierdził że jestem całkowitym abstynentem. Co to, to nie. Daleko mi jednak do alkoholika, a tym bardziej kogoś kto wymaga odwyku. Po raz kolejny stwierdziłem , że nie jest to lekarz dla mnie. Nie chcę spotykać się z lekarzem który najchętniej za każdym razem badałby mnie alkomatem.
Kolejnym lekarzem okazał się mężczyzna. Od razu uprzedzony, że mam jedynie 15 minut na wizytę strześciłem szybko swój problem i odpowiedziałem na kilka pytać. Oprócz stale przyjmowanego , miałem przyjmować również lek wspomagający.
TRZY DNI!!!
Trzy dni wystarczyły by z chmury gradowej zmienić się w lekki obłok. Oczywście agresja wciąż mi towarzyszyła, ale wyzwolić ją musiał już konkretny przypadek.
Wreszcie trafiłem na LEKARKĘ [sic!]
To co? Szpital?
I teraz nie wiem, nauczony doświadczeniem, czy następnym razem wspominać o moich kontaktach z używkami? Czy zwracać uwagę, że kilkudniowy pobyt w szpitalu nie przyniósł ze sobą ŻADNYCH objawów odstawiennych?czas pokaże…
Zdrowia
NostrAdamus
*sic (także z wykrzyknikiem na końcu lub sam wykrzyknik) – oznaczenie oryginalności zapisu, utworzone z łacińskiego wyrażenia sīc erat scriptum, oznaczającego „tak było napisane”, „jak stoi”, zazwyczaj umieszczane w nawiasach kwadratowych.
Tag: psychiatria
-
Zresztą jedyne co wiem, to to, że nic nie wiem
I tak znowu mija mi kolejny dzień
I jedyne na co czekam to spokojny sen
Miklak – Dwie strony medalu
Pisząc poprzedni post pomyślałem Drogi Czytelniku że nie każdy ma, miał, bądź będzie miał nożliwość skorzystać z opinii osoby obserwującej pacjentów psychiatrycznych od strony zawodowej. Dlatego postanowiłem podzielić się z Tobą jejsłowami, a przynajmniej tymi, które zapadły mi w pamięć
PRZYCZYNA
Odpowiedz sobie pacjencie* co zmusiło Cię do podjęcia decyzji po hospitalizacji. Dlaczego jesteś tutaj? Dlaczego ni udało Ci się uzyskać pomocy na zewnątrz
OCZEKIWANIA
Co chcesz osiągnąć będąc tutaj? Jaki cel masz przebywając w tym miejscu? Czy chcesz ten cel osiągnąć?
ZROZUMIENIE
Zrozum pacjencie, że tu nikt nie chce Cię skrzywdzić. Takich jak Tybyły seti a nawet tysiące przed Tobą Czujesz się stale obserwowany? Czemu się dziwisz? Oni nie znają Ciebie. Muszą zobaczyć jak się zachowujesz i przygotować się na Twoje zachowanie, poznać Twój temperament. Nie zmienili Ci leków? A jak mogą określić jak ta zmiana wpływa na Ciebie bez wcześniejszych obserwacji? Skąd mają wiedzieć jak reagujesz na stresujące sytuacje biorąc dotychczasowe dawki? Zmniejszenie dawki, zmiana, mogą bardzo mocno wpływać na Ciebie, a leki które Ci przepiszą mają pomagać przez najbliższe kilka lat.Czasem zachowują się oschle? A Ty zawsze masz taki sam nastrój? Znasz ich? Wiesz co w tej chwili przeżywają? Nie. Nie znasz ich, a Oni nie znają Ciebie.
RADA
Masz tu dużo czasu na przemyślenie pewnych rzeczy. Co warto, a czego nie.
Warto – być absolutnie szczerym z lekarzami. Tak, to też ludzie, ale w odróżnieniu od innych, ich obowiązuje tajemnica i obiektywizm. To, że nie każdy z nich potrafi ten obiektywizm osiągnąć, oznacza jedynie, że należy zmienić lekarza.
Nie warto natomiast jest Zmusić peronel do działania, którego oni sami nie lubią. przykładowo: zbytnia agresja może doprowadzić do konieczności zapięcia Cię w pasy, a to nie jest przyjemne dla żadnej ze stron. Ty leżysz wpatrzony w sufit, a Oni muszą dbać oTwoje podstawowe potrzeby. W końcu sam nie jesteś w stanie nic zrobić
Nie wiem jak Tobie Drogi Czytelniku, ale mnie ta wizyta i usłyszane słowa otworzyła oczy na kilka nurtujących mnie problemów. Teraz znów mam o czym myśleć.
Zdrowia
NostrAdamus
* Określenie „pacjencie” dotyczyło jedynie mojej osoby i ewentualnie osób będących w podobnej sytuacji. W żaden sposób nie stwierdzam, że byłeś, bądź jesteś osobą wymagającą leczenia. -
Muszę już iść na rozkaz zostawić Cię
Na rozkaz spać i jeść
I odliczać każdy dzień
Na falochronie – Emigranci
Ciekawe określenie prawda Drogi Czytelniku? Podsłuchałem je podczas rozmowy dwóch pacjentów na stołówce. Określenie nie tylko ciekawe ale i trafne.
SZPITAL
O samym budynku i wnętrzach opowiem zapewne później. Póki co… Korytarz spowity smugami dymu,sale pozbawione są tego charakterystycznego zapachu, który zwykle towarzyszy słowu „szpital” i brak wszędobylskich kitli lekarskich. Ciężko określić kto jest pacjentem a kto pracownikiem. Na tym koniec przeciwności. Łóżka i szafki są standardowe i pamiętają jeszcze czasy PRL. Pdobnie sposób malowania i zabezpieczenie okien nieprzezroczystą folią.
KOSZARY
To porównanie nasuwa mi się pierwszego dnia, kiedy to pierwszy raz słyszę:
– ŚNIADANIE !!!
Jak się wkrótce okazuje – ten „radiowęzeł” obowiązuje tutaj w każdej sytuacji:
– LEKI / CIŚNIENIE / OBIAD / IKSIŃSKI ODWIEDZINY / KOLACJA – słychać co jakiś czas na korytarzu…
Wszystko na gwizdek, na rozkaz. Można się poczuć jak „kot” podczas „fali”. Nawet salowe zachowują się zwyższością starszego kolegi:
– GDZIE WYŁAZI ?! SIEDZI NA DUPIE! PODŁOGE MYJĘ!
Oczywiście nie wszyscy podchodzą do wypełnianych obowiązków dokładnie w ten sam sposób, wiadomo jednak kto tu wydaje polecenia.
WIĘZIENIE
Inni zachowują się jak strażnicy w zakładzie karnym. W ich spojrzeniu króluje niechęć- nie wiadomo czy do pacjentów, czy do pracy. Polecenia wykrzykiwane twardym tonem nie pozostawiają wątpliwości, że osoby te nie tolerują sprzeciwu. Pokazują również, że że to nie Oni są dla nas ale my dla Nich. Pytania o cokolwiek zwykle są kwitowane słowami typu ” sprawdź sobie”.
Najlepsze z tego wszystkiego jest poruszanie się. Każdy, dosłownie każdy krok jest nadzorowany, albo okiem kamer, albo bezpośrednim nadzorem osobistym. Drzwi pozabezpieczane zamkami magnetycznymi uniemożliwiają „przypadkowe” wyjście poza teren kontrolowany. Odwiedziny ograniczone są do 15 minut – oczywiście pod stałym nadzorem „strażnika”. Każda paczka jest sumiennie sprawdzana pod kątem przekazania przedmiotów niedozwolonych. brakuje tylko psów…
Zdrowia.
NostrAdamus