Wolność !

Bo wolność – to
Wśród mądrych ludzi żyć
Widzieć dobroć w oczach ich
I szczęście

Marek Grechuta – Wolność

Nareszcie. Jestem wolny. Opuszczam mury tego szpitala z silnym postanowieniem ze juz tu nie wrócę. Nie mam zamiaru przeżywać tego samego, czyli poczucia niesprawiedliwości i kłamu, który towarzyszył mi tutaj każdego dnia. Od tej chwili wracam do świata, który choć nie idealny, to jednak jest mi znany. Towarzyszy mi gniew, żal i niepewność. Ale również i nadzieja. Staram się jak mogę, by to uczucie odeszło ode mnie jako ostatnie.
Przekroczeniu progu szpitala towarzyszy promień słońca padający na moją twarz. To zawsze miłe uczucie. Ciepło i światło na twarzy zawsze potrafi nastroić optymizmem.Więc skąd niepewność?
Głównie stąd Drogi Czytelniku, że na wyjście jest stanowczo za wcześnie. Nie zmienia tego fakt, że byłem na skraju wytrzymałości. Że byłem w stu procentach przekonany o swojej bezsilności wobec „systemu”, buncie i rosnącej wraz z nim agresji. Agresji, którą mógłbym przenieść na współpacjentów, lekarzy a także i siebie. Tak na prawdę mimo zaostrzonych rygorów na oddziale, spostrzegłem minimum kilka sposobów by skrzywdzić kogoś. Siebie – byłoby jeszcze prościej. Zwłaszcza, że „czarne myśli” towarzyszą mi coraz częściej. Mimo wszelkich obiekcji, które miałem i mam co do warunków hospitalizowania, byłem tam pod stałym nadzorem. Ciekawe prawda? To co wewnątrz uważałem za największy minus, już kilka kroków od progu szpitala zaczynam uważać za plus. No, może nie wszystko. Wizyty pod nadzorem wciąż budzą we mnie mocno negatywne odczucia.
Kolejna rzecz, która nachodzi mnie niczym olśnienie to to, że zmiana leków z pewnością będzie wpływała na moją osobę. A jak bardzo będzie wpływać na moje otoczenie? Moje najbliższe otoczenie. Jak bardzo zacznie się zmieniać moje myślenie, moje zachowanie… Już miałem przykład jak reaguję na zmiany i przymusowe odstawienie leków choćby na dwa dni. Teraz nie tylko nie dostarczę organizmowi substancji, która towarzyszyła mi ostatnie lata, ale będę stosował inną… To dopiero może być szok.
Idąc drogą prowadzącą do domu rozmyślam o ostatnich tygodniach i ich wpływie na mnie i moje myśli. Z jednej strony jestem wściekły że się tu znalazłem. Z drugiej żałuję, że potoczyło się to tak jak się potoczyło, a z trzeciej myślę co by było gdybym trafił do bardziej doświadczonej lekarki. Oczywiście moje podejście do P. Doktor jest bardzo subiektywne i nie mam absolutnie żadnej wiedzy na temat jej wykształcenia i doświadczenia zawodowego, ale nie podobało mi się jej prowadzenie mnie jako pacjenta specyficznego. Myślę jak wyglądałoby moje leczenie gdybym trafił na bardziej doświadczonego lekarza. Te myśli towarzyszą mi aż do domu. Teraz tylko wypakować torby i cieszyć się wolnością
Zdrowia

NostrAdamus

Dodaj komentarz