Dzień za dniem…

Dzień kolejny minął,
Dzień co nic nie przyniósł
Jeszcze się nie skończył
a już nowy wyrósł


Piosenka harcerska – Przemijanie

Mija tydzień pobytu tutaj. Tydzień! Wyobrażasz sobie Drogi Czytelnku, że od tegoczasu miałem JEDNO spotkanie z lekarzem? Zresztą nie różniło się ono praktycznie wcale od przeprowadzonego ze mną wywiadu wstępnego zaraz po przyjęciu na oddział. I jak to niby ma pomóc mi wyzdrowieć?
Przybliżę Ci drogi czytelniku, jak wygląda pobyt w tej placówce,
Cisza nocna – bardzo rygorystycznie przestrzegana trwa od 22:00 do 6:00 rano. W tym czasoe obsługa bardzo „namawia” do udania się do swojego łóżka. Gdy pewnej nocy nie mogłem zasnąć dostałem podwójną dawkę leków nasennych
Ok 7:00 wywołują na śniadanie
7:15 wydawanie leków
Szybkie ogarnięcie śmieci i podłogi, opieprzenie jakiegoś pacjenta że ma bajzej na łóżku, aż wreszcie następuje poranny obchód, przy którym na zwykle zadawane pytanie – „co u Pana słychać?”, pada odpowiedź – „w porządku”. Na z rzadka pojawiającą się odpowiedź negatywną odpowiedź brzmi zwykle : „Jutro będzie lepiej”. Jeśli istnieje absolutna konieczność można poprosić o spotkanie z lekarzem prowadzącym.

11:00 obiad. później standardowo leki i ewentualne badania. Wytypowani są zabierani na terapię zajęciową.
Od 14:00 do 18:00są odwiedziny. Do czasu kolacji – czas wolny
16:00 plus mius 15 minut – kolacja,
Prysznic można wziąć do 22:00. bo na czas ciszy nocnej pomieszczenie jest zamykane.
Pozostały czas? Jest wolny, to znaczy nikt nie zapewnia niczego. Co można wtedy robić?
Och, jest szereg atrakcji:

– spanie. Prawie do woli.
– gapienie się w ścianę, sufit, nieprzezroczyste okno,
– myślenie o życiu, błędach, chorobie… Do woli
– spacerowanie. Po zamkniętym korytarzu długości ok 40 metrów zamkniętym z każdej strony ścianą. Dziwię się aż, że nie ma wydeptanej dróżki.
– oglądanie telewizji (którą zagłuszają rozmowy pacjentów)
– rozmawowa z innymi pacjentami, tudzież samym sobą skutecznie zagłuszając dzwięki telewizora.

Można jeszcze zadzwonić do bliskich. Tak Drogi Czytelniku, isnieje tu telefon oddziałowy. Oczywiście pozbawiony aparatu i przeglądarki internetowej ale za to bardzo cichy. Rozmowy przez niego często polegają na domyślaniu się co rozmówca miał na myśli , ale jako, że jest to jedyny aparat na cały oddział każdy chętnie z niego korzysta.
I teraz odpowiedz mi proszę drogi na jedno pytanie:
– Jak ma mi to do cholery pomóc wyzdrowieć?
Moje pytanie na temat leczenia terapeutyczniego zostajezbyte odpowiedzią – „za wcześnie”.
Jak to przepraszam (by nie użyć innego cisnącego się na usta słowa…) „ZA WCZEŚNIE ?!? To kiedy będzie w sam raz? Jak będę leżał naszprygowany lekami nie wiedzący gdzie i po co jestem?
Pozostaje mi jedynie nadzieja, że inne placówki mają do zaoferowania nieco więcej niż ta, w której wylądowałem.
Zdrowia

NostrAdamus

Dodaj komentarz