2.Dom dla psychicznie i nerwowo chorych…

Gdy swe oczy otworzyłem
Wielki żal ogarnął mnie
Po policzkch łzy spłynęły
Zrozumiałem wtedy, że…

Strachy na Lachy – Czarny chleb i czarna kawa

Drogi czytelniku
Jeśli nadal jesteś ze mną to znaczy że moje przeżycia mogą Ci się wydać interesujące. A skoro tak…
– „To co? Szpital?” Słowa P.Doktor zdradzają nieuniknione.- Jest Pan gotowy udać się na oddział od razu?
Czy jestem gotowy? Oczywiście że nie!
Informuje P.Doktor o konieczności podstawowych przygotowań i umawiamy się na moje stawiennictwo w szpitalu następnego dnia do południa. Prawie całą noc myślę czy na pewno naszykowałem wszystko co będzie potrzebne na pierwsze dni pobytu. Ładowarka, piżama, kosmetyki… w końcu zasypiam w przekonaniu że jestem gotowy. Jakże się myliłem…
Tuż przed południem zjawiam się w ustalonym miejscu, przekraczam próg i….

SZOK !!!

Na wstępie dowiaduje się, że muszę pozbyć się wszelkiej elekrtoniki, metalu, nawet dowodu osobistego i karty platniczej!
Może i Ciebie Drogi Czytelniku zaciekawi czemu nie mam możliwości wniesienia na oddział telefonu komórkowego? Odpowiedź sanitariusza jest prosta i jak dla mnie zrozumiała.
-Kiedys można było wnosić. Ale znaleźli się tacy, którzy filmowali i pokazywali innym. Potem zakazano…
Posłusznie pozbywam się wszystkiego co może stanowić według sanitariusza zagrożenie – wraz z paskiem i sznurówkami.
Zanim trafię do saliczeka mnie jeszcze wywiad przed forum lekarskim. Pytania chyba są standardowe – o samopoczucie, myśli samobójcze, omamy itp.
Trafiam w końcu na salę. Mogę sobie wybrać jedno z czterech wolnych łóżek. Wybieram najbardziej oddalone – w samym rogu najbardziej oddalonym od wejścia.
Zostaję sam. To znaczy są oczywiście inni pacjenci, ale póki co ani ja nie zwracam na nich uwagi, ani oni na mnie. Pogrążam się we własnych myślach. Póki co nikt nie kwapi się z jakimikolwiek wyjaśnieniami jakie panują tu zasady i „obyczaje”. Personel widocznie wychodzi z założenia że i tak je poznam. Prędzej czy później.
Jak zresztą przekonuję się w ciągu najbliższych dni. słowa „sprawdź”, „przekonaj się” są ulubionymi słowami personelu.
Wciąż w szoku, czując się całkowicie zagubiony i osamotniony – zasypiam.
Tak oto Drogi Czytelniku wyglądało moje zderzenier ze szpitalną rzeczywistością.
Zdrowia

NostrAdamus

Dodaj komentarz